Żyć za „Bóg zapłać”

Rozpoczął się szał przedświątecznych zakupów. Prześcigamy się w kupowaniu prezentów w imię upamiętnienia dobroci świętego biskupa z Miry, uczczenia narodzenia Pańskiego, a potem jeszcze godnego powitania Nowego Roku. W ten sposób – od najwcześniejszego dzieciństwa – przyzwyczajamy się do tego, że nawet najbardziej duchowe święta muszą nabrać materialnego wymiaru. Skoro podarki należą się nam za to, że na przełomie III i IV wieku biskup Mikołaj wspierał biednych i potrzebujących, tym bardziej nie wyobrażamy sobie zrobić cokolwiek, co nie przyniesie nam wymiernych korzyści, choćby to miała być tylko ocena w dzienniku, albo pochwała, którą „wszyscy” usłyszą. Słowa „Bóg zapłać” zdają się już odchodzić do językowego lamusa, skoro interesuje nas tylko wynagrodzenie ziemskie.

30 września 2005 r. na Podlasiu miał miejsce tragiczny wypadek autokaru wiozącego młodzież pielgrzymującą z Białegostoku do Częstochowy. W wypadku zginęło 13 osób, w tym 10 maturzystów. Ci, którzy przeżyli i byli w stanie pomóc innym, ratowali osoby uwięzione w płonącym autokarze. „O jednym się nie mówi wcale: na płonący autobus patrzyli maturzyści z innego autobusu” – pisze Wojciech Tochman w relacji z tego wydarzenia. Owymi patrzącymi byli maturzyści z innego liceum, którzy jechali na pielgrzymkę drugim autokarem. Ominęli łukiem miejsce wypadku i już bez przeszkód podążyli do Częstochowy. Widocznie organizatorzy wyjazdu stwierdzili, że nie opłaca się przerywać pielgrzymki. Życie jest jednak pełne dramatycznych wyborów i nie zawsze powinniśmy je podejmować stosując kategorię opłacalności, bo pewnego dnia możemy się okazać, że jesteśmy „niewypłacalni”.

Dwie różne relacje z wspomnianego wypadku – „Mojżeszowy krzak” i „Amen” – weszły w skład zbioru gorzkich reportaży Wojciecha Tochmana, pt. Bóg zapłać”. Sugestywne opisy bez komentarza autora, stawiają czytelnika w roli sędziego, którego miarą jest własne sumienie. Gdyby autor w jakiś sposób ustosunkował się do opisywanych przypadków, moglibyśmy z nim polemizować, albo znajdowalibyśmy w nim wsparcie, a tak, pozostawieni jesteśmy własnym, trudnym sądom. A sprawy które podjęte są w książce należą do wyjątkowo trudnych, najczęściej uwikłanych w relacje rodzic-dziecko, ukazujące człowieka jako „trzcinę na wietrze”, zagubionego w swej głębokiej religijności, w jednym przypadku nie mogącego sobie poradzić ze śmiercią, w innym przypadku – z życiem. Prof. Maria Saletnik tak recenzuje zbiór reportaży Tochmana: „Z życia wzięte – można powiedzieć krótko. Ale chcę wierzyć, że to bardzo nietypowa codzienność – szokująca, bulwersująca, denerwująca, ale także poruszająca. Zmusza do refleksji”. I ja chciałbym wierzyć, że Tochman opisuje tylko „nietypową codzienność”, choć przecież taka „codzienność” może wszystkim się nam przytrafić, może się już zdarzać za naszą ścianą, podczas kiedy z uśmiechem pakujemy bożonarodzeniowe prezenty, zastanawiając się, co w tym roku przyniesie nam św. Mikołaj.

Książka Tochmana to bestseller w gronie nauczycieli naszej szkoły, o czym świadczy kolejna recenzja, którą przysłała mi prof. Krystyna Dymarska:
„Tochman, jak zawsze zresztą, pokazuje cienką granicę między życiem a śmiercią, miedzy rozpaczą a radością, miedzy tym, co indywidualne i dobre dla nas, a tym, co obok, niezauważalne i nie nasze. W zgiełku przygotowań, prezentów i bieganiny powinniśmy znaleźć chwilę na refleksję o tym, co tak kruche, co tak codzienne i niezauważalne, chwilę, by zauważyć obok cierpienie i dać nadzieję swoją uwagą.”

Książka Wojciecha Tochmana „Bóg zapłać” dostępna jest w naszej bibliotece. Ze względu na niektóre opisy, wypożyczana będzie wyłącznie osobom pełnoletnim.

2 responses

  1. Bardzo trafne przemyślenia, bardzo wartościowa lektura. Tak to jest, że najczęściej myślimy najpierw o rzeczach materialnych, czasem bierzemy udział w spektakularnych akcjach, ale czy np. zaprosilibyśmy przysłowiowego samotnego wędrowca do stołu, gdzie talerz zostawiamy dla niego?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *