Niech Moc będzie z wami!

Pierwsza para wyszła z seansu po kilkunastu minutach. Później jeszcze ktoś opuszczał salę. Ja wytrwałem do końca filmu z nadzieją, że pod wulgarną fabułą i formą odkryję jakąś uniwersalną mądrość. Rzeczywiście „Córy dancingu” mają drugie dno, bardzo zamulone wyobraźnią reżyserki Agnieszki Smoczyńskiej. Dwie siostry-syreny, Złota i Srebrna, reprezentują dwa typy kobiecej seksualności i podejścia do mężczyzn. Jedna jest drapieżna i realizuje własne potrzeby i fantazje, druga – całkowicie poświęca się wybrankowi, który zresztą jej nie kocha. Oto, cała mądrość filmu Smoczyńskiej. Przerysowana stylizacja na lata 80. XX w., w której dostrzec można ślad świetnego klipu grupy Mikromusic do utworu „Takiego chłopaka”, mocno ociera się o kicz. Ordynarnie kiczowata jest zresztą cała warstwa formalna filmu, ni to horroru, ni gore, ni komedii, ni dramatu. Zupełnie jak fontanna Poroszenki w centrum Winnicy. Dla widzów wymagających od kina większej subtelności proponowałbym film Krzysztofa Langa, „Słaba płeć?”. To urocza komedia romantyczna z paskudnym tytułem (jeszcze bardziej paskudny tytuł ma powieść Katarzyny Grygi, na której oparty jest scenariusz filmu). Tytuł zakłada, że główna bohaterka jest reprezentatywna dla swojej płci, a po co tak daleko się posuwać? Największą wartością filmu – podobnie jak niedawno wyświetlanej w kinach komedii Jerzego Zielińskiego pt. „Król życia” – jest przesłanie, że sukces, który osiągnąć możemy pracą w korporacji jest w swej istocie pseudo-, a prawdziwe szczęście nie ma nic wspólnego z wysokimi zarobkami i nowoczesnym apartamentem w Wilanowie. Przemiły film na świąteczny okres.

Obecnie w repertuarach kin króluje jednak „Przebudzenie mocy”, siódma część „Gwiezdnych wojen” w reżyserii J.J. Abramsa. Z wcześniejszymi filmami z serii ma niestety za dużo wspólnego. Abrams ściągnął do filmu Harrisona Forda, Marka Hamilla, Carrie Fisher z pierwotnej trylogii George Lucasa (4-6 część „Gwiezdnych wojen”), bardziej chyba jako lep na fanów „Star Wars” i zachowanie ciągłości, niż racjonalną atrakcję dla fabuły, w której znów pojawia się motyw ucznia Jedi przechodzącego na ciemną stronę Mocy i w 694px-Star_Wars_Logo.svgktórej owo „znów” można odnieść do niejednego wątku. Jeśli ktoś chciałby zaczerpnąć łyk mądrości z filmu, to proponowałbym wcześniej lekturę artykułu „Fizyka nie z tej ziemi”, będącego dodatkiem specjalnym do styczniowego numeru „Świata Wiedzy” (dostępny w czytelni). Wprawdzie wiara w to, że statek kosmiczny może rozwinąć szybkość równą 1,5 prędkości światła równa jest ocenie niedostatecznej z fizyki, ale niektóre mądrości sagi Lucasa warto zapamiętać. Wypowiedziane one został w piątej części serii, „Imperium kontratakuje”:

Yoda: Siła Jedi wypływa z Mocy, ale strzeż się jej ciemnej strony: gniewu, lęku, agresji. Ciemna strona Mocy – to one. Szybko się zjawiają, gdy walkę toczysz. Gdy wstępujesz na ciemną ścieżkę, losem twoim ona zawładnie. Strawi ona ciebie jak ucznia Obi-Wana.
Luke Skywalker: Vadera… Jest silniejsza?
Yoda: Nie, ale jest szybsza, łatwiejsza, bardziej nęcąca.
Luke Skywalker: Jak odróżnię dobro od zła?
Yoda: Odróżnisz, kiedy wyciszony jesteś… spokojny… bierny… Jedi wykorzystuje moc dla wiedzy i dla obrony. Nigdy do ataku.

Szkolenie Luka na rycerza Jedi zasługuje na refleksję. Niech Moc będzie z wami!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *