Ach, co to był za bal!

Poloneza czas zacząć

Poloneza czas zacząć

Młodych było tak dużo, że poloneza odtańczono w dwóch turach, a jeszcze w trakcie tańca dwoili się i troili, rozsiewając po całej sali swe piękno i dostojność. To panny obchodziły swych partnerów jakby swym blaskiem chciały okadzić ich niewzruszoną postawę i tchnąć w nią życie, to jednoczyły się z nimi i dawały się poprowadzić – jedna w lewo, druga w prawo. A potem pary znów się rozstawały, aż miało się wrażenie, że to już koniec ich wspólnej idylli, by zaraz wrócić do siebie i dalej w triumfalnym pochodzie kroczyć czwórkami ku świetlanej przyszłości. Już wkrótce przed tą młodzieżą otworzy się kolejny etap i takie wsparcie będzie jej potrzebne. Błogosławiona niech będzie przyjaźń zrodzona w tym pięknym okresie burz i wstrząsów! Niech jej nie zabraknie w czasach wyborów i stabilizacji! Teraz wszyscy połączyli się w wężyk, bo i przed wszystkimi podobne wyzwania. I wreszcie osiągnięcie punktu kulminacyjnego! Matura… Wybór studiów… Wybór życia… Odwrót. Panie wyszukują swoich partnerów i rozpoczyna się codzienny znój. Parafrazując znane powiedzenie: raz pod mostem, raz na moście, ale gdy między dwojgiem jest zgoda, dotrwają z godnością do końcowego uścisku. Mylili się goście na zaręczynach Zosi i Tadeusza, mówiąc o Podkomorzym: „Ach to może ostatni! patrzcie młodzi, / Może ostatni, co tak poloneza wodzi!”
Po polonezie czar trwał: wykwintna kolacja, fantastyczny bufet, pamiątkowe fotografie i niekończące się tańce, przed którymi wykręcałem się problemami zdrowotnymi. Jednak Magdzie nie mogłem odmówić, choć miałem ku temu ważny powód. W holu czekały na mnie panie, a ja zniknąłem na kilka minut. Żadne tłumaczenie nie wchodziło w rachubę, bo nawet gdybym struny głosowe miał sprawne, wzruszenie odebrałoby mi mowę.
Dziś mogę tylko wspominać: „Ach, co to był za bal!”, a za kilka miesięcy mówić z łezką w oku: „Ach, co to był za rocznik!”


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *